Piątek 10 grudnia

OZIĘBŁOŚĆ A MIŁOŚĆ DO BOGA

2. Przyczyny oziębłości,


Jak plewa, którą wiatr rozmiata. Bez ciężaru, ale i bez owoców. W oschłość niekoniecznie popada się z powodu odosobnionych upadków. Tę chorobę duszy cechuje to, że nie bierze się poważnie, w sposób bardziej lub mniej świadomy, grzechów powszednich; przez brak gorliwości ze strony woli. Nie jest oziębłością odczuwanie i trwanie w stanie oschłości, przygnębienia i uczuciowej odrazy wobec spraw religijnych i boskich, ponieważ pomimo wszystkich tych stanów może trwać gorliwość woli, szczera miłość. Nie jest również oziębłością częste popadanie w grzechy powszednie, jeżeli ktoś poważnie za nie żałuje i walczy z nimi. Oziębłość jest takim stanem, w którym brakuje świadomej i dobrowolnej gorliwości, jest to rodzaj długotrwałej opieszałości albo połowicznej pobożności zasadzającej się na pewnych błędnych pojęciach: iż nie należy być drobiazgowym, iż Bóg jest zbyt wielki, aby mógł być tak wymagający w drobnych rzeczach, iż inni tak samo postępują, i tym podobne wymówki.

Oziębłość rodzi się z długotrwałego niedbalstwa w życiu wewnętrznym. Zwykle poprzedza ją ciąg drobnych niewierności, które – nie naprawione -wpływają na stosunki duszy z Bogiem.

Niedbalstwo wyraża się w codziennych drobnych rzeczach, w braku żalu za osobiste biedy, w braku konkretnych celów podczas rozmowy z Panem. Jeśli nie posiada się w życiu wewnętrznym prawdziwych celów, które by pociągały i przynosiły radość, żyje się byle jak. Przestało się walczyć o to, by być lepszym, albo prowadzi się udawaną lub nieskuteczną. Zaniedbuje się umartwienie, a „przy ciele ociężałym i przesyconym dusza jest bardzo źle przygotowana, by wzlatywać wysoko.

Stan oziębłości przypomina pochyłe zbocze, po którym coraz bardziej oddalamy się od Boga. Prawie niepostrzeżenie pojawia się swoista troska, żeby się nie wychylać, żeby trwać w pewnych granicach, w tym, co jest wystarczające, aby nie popaść w grzech śmiertelny, jakkolwiek nie przywiązuje się wagi do grzechu powszedniego i łatwo się na niego przyzwala.

Dusza oziębła postawę niezdecydowanej walki i braku – wymagań od samej siebie usprawiedliwia racjami zachowania naturalności, skuteczności, pracy, zdrowia itd. Pomagają one oziębłemu być pobłażliwym wobec swoich nieuporządkowanych uczuć, przywiązania do osób i rzeczy, wygód, które stopniowo stają się subiektywną koniecznością, coraz bardziej osłabiając siły duchowe.

Człowiek oziębły całym swoim życiem pokazuje, że nie ma Boga za Boga. Kiedy występuje oziębłość, brak jest prawdziwej wewnętrznej czci dla Boga podczas Mszy świętej. Komuniom świętym zwykle towarzyszy wielka obojętność z powodu braku miłości i przygotowania. Modlitwa bywa pusta, niewyrazista, rozproszona: :nie ma prawdziwie osobistego obcowania z Panem. Rachunek sumienia – który jest skutkiem szczególnej wrażliwości – zostaje teraz zaniedbany, gdyż albo przestaje się go czynić, albo czyni się go w sposób rutynowy, bezowocnie.

W tym opłakanym stanie człowiek oziębły traci pragnienie głębokiego zbliżenia się do Boga (staje się ono praktycznie niemożliwe): Gdy widzę, że nie starasz się doskonalić – powiada się w Drodze – lękam się grożącego ci niebezpieczeństwa letniości.

W sumie „jesteś letni, jeśli leniwie i niechętnie wypełniasz swe obowiązki wobec Pana; jeśli chcesz je ograniczyć chytrą kalkulacją; jeśli myślisz tylko o sobie o własnej wygodzie: jeśli rozmowy są czcze i chełpliwe; jeśli nie czujesz wstrętu do grzechów powszednich; jeśli działasz jedynie z ludzkich pobudek.

Walczmy o to, aby nigdy nie popaść w tę chorobę duchową, bądźmy czujni, żeby zauważyć jej pierwsze oznaki, wtedy natychmiast zwróćmy się do Najświętszej Maryi Panny. Ona zawsze wzmaga naszą nadzieję i przynosi nam radość z narodzenia Jezusa: Ciesz się i raduj, córko jerozolimska: popatrz na Króla, który przybywa; nie bój się, Syjonie, twoje zbawienie jest bliskie.

Maryja Panna, jeśli tylko do Niej przyjdziemy, zawsze zaprowadzi nas do swojego Syna.

Poprzedni wpis | 2010-12-01Czwartek 9 grudnia
Następny wpis | 2010-12-01Sobota 11 grudnia

Zostaw komentarz