Poniedziałek 30 stycznia

WYRZECZENIE SIĘ A ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE

Wyrzeczenie się. Niektóre przykłady.


„A to, że wśród mieszkańców owego regionu byli ludzie głupi – twierdzi św. Jan Chryzostom – widać jasno z całego tego epizodu. Gdyż zamiast upaść przed Nim w zachwycie i podziwiać Jego moc, posłali do niego wysłańca z prośbą, by opuścił ich granice”. Jezus przybył do nich z wizytą, a pomimo dokonanych cudów nie potrafili zrozumieć, kim On jest. Największą głupotą tych ludzi było to, że nie uznali Jezusa. Pan codziennie przechodzi obok nas. Jeżeli nasze serce przywiązane jest do rzeczy materialnych, nie rozpoznajemy Go. „Wszyscy chrześcijanie powinni starać się należycie kierować swymi uczuciami, aby korzystanie z rzeczy ziemskich i przywiązanie do bogactw wbrew duchowi ewangelicznego ubóstwa nie przeszkodziło im w osiągnięciu doskonałej miłości”. A istnieje wiele form, w tym niektóre bardzo subtelne, przez które możemy Mu powiedzieć, żeby poszedł sobie z naszej posiadłości, z naszego życia, gdyż nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Z własnego doświadczenia wiemy, na jakie niebezpieczeństwo narażamy się służąc dobrom ziemskim, przyjmujących postawę nieuporządkowanego pragnienia większych dóbr, wygodnictwa, luksusu, kaprysów, niepotrzebnych wydatków, itd. Widzimy również to, co dzieje się wokół nas: „Wielu ludzi (…) zdaje się do tego stopnia ulegać panowaniu ekonomii, że prawie całe ich życie osobiste i społeczne przepaja nastawienie wyłącznie materialistyczne”. Myślą, że ich szczęście polega na posiadaniu dóbr materialnych i kierują się żądzą ich zdobycia.

Powinniśmy być oderwani od wszystkiego, co posiadamy. W |en sposób będziemy umieli posługiwać się dobrami ziemskimi zgodnie z zamysłem Bożym, a nasze serce zapuści korzenie w Bogu i w dobrach, które nigdy się nie wyczerpią. Oderwanie się od dóbr zmienia życie w cudowna drogę pełną surowości i wiodącą wprost do celu. Chrześcijanin powinien często zastanawiać się, czy zachowuje czujność, by nie popadać w wygodnictwo, które w żaden sposób nie da się pogodzić z byciem uczniem Chrystusa; czy stara się nie stwarzać sobie zbędnych potrzeb; czy rzeczy ziemskie zbliżają go, czy też oddalają od Boga. Zawsze możemy i powinniśmy być oszczędni w zakresie potrzeb osobistych, powstrzymując się od zbędnych wydatków, nie ulegając kaprysom, przezwyciężając skłonność do kreowania fałszywych potrzeb, będąc wielkodusznymi w jałmużnie.

Również podczas naszej dzisiejszej modlitwy możemy się zastanowić, czy jesteśmy gotowi do odrzucenia daleko od siebie tego, co nam przeszkadza w zbliżeniu się do Chrystusa, tak jak to uczynił Bartymeusz – ów ślepiec, który żebrał w okolicach Jerycha.

Pan wart jest nieskończenie więcej aniżeli wszystkie rzeczy stworzone. Oby w naszym życiu nie było tak, jak u owych Gerazeńczyków: całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic. My natomiast zwróćmy się do Niego słowami modlitwy po Komunii świętego Bonawentury: obyś Ty zawsze byt (…) moim dziedzictwem, moim posiadaniem, moim skarbem, w którym zawsze mocno i stanowczo oraz bezwarunkowo będą utkwione moja dusza i moje serce14. Panie, do kogóż pójdę bez Ciebie?

 

Poprzedni wpis | 2012-1-28Niedzela 29 stycznia
Następny wpis | 2012-1-29Wtorek 31 stycznia

Zostaw komentarz