Poniedziałek 6 grudnia

ŚW. MIKOŁAJA Z BARI

2. Potrzeba dóbr ludzkich i materialnych.


Dopóki będziemy żyć na ziemi, będziemy odczuwać potrzebę środków materialnych i ludzkich zarówno dla utrzymania własnej rodziny, jak i dla zadań apostolskich, których Bóg się od nas domaga. Dobra finansowe są wtedy prawdziwymi dobrami, ale kiedy nie służą czynieniu dobra, kiedy nieuporządkowane przywiązanei do nich zasłania nam rzeczy nadprzyrodzone, wtedy stają się złem. Św. Leon Wielki poucza, że Bóg dał nam nie tylko dobra duchowe, ale także cielesne, byśmy się nimi posługiwali dla ludzkiego i nadprzyrodzonego pożytku innych ludzi.

Sam Jezus uczył Apostołów o potrzebie wykorzystywania środków ludzkich. Podczas pierwszego rozesłania Apostołów wyraźnie im powiedział: nie noście z sobą trzosa ani torby… Pozostawił ich bez żadnego oparcia, żeby wiedzieli, że to On, Jezus zapewnia owocność ich wysiłków. Wówczas zrozumieli, że uzdrowienia, nawrócenia, cuda nie wynikały z ich ludzkich umiejętności, ale z mocy Bożej. Tuż przed swoim odejściem z tego świata uzupełnia owo pierwsze pouczenie: Teraz kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo i torbę. Chociaż w każdym apostolstwie najważniejsze są środki nadprzyrodzone, to jednak Pan chce, byśmy się posługiwali wszystkimi dostępnymi nam środkami ludzkimi, również finansowymi.

Sam Jezus dla spełnienia swojej boskie misji często posługiwał się środkami ziemskimi: paroma chlebami i rybami, odrobiną błota, materialną pomocą pobożnych kobiet, które szły za Nim…

Kiedy w rodzinie, w pracy apostolskiej itp. odczuwamy jakieś potrzeby, nie wahajmy się poprosić Pana o niezbędne nam rzeczy. Nie zapominajmy o tym, że swego pierwszego cudu dokonał za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, aby wybawić z kłopotów nowożeńców w kwestii, która nie była aż tak ważna dla życia. Jakby mógł nas nie wysłuchać, kiedy czasami potrzebujemy Jego pomocy? Nie zapominajmy jednak uczynić wszystkiego, co jest możliwe z naszej strony, tak jak uczynili to słudzy w Kanie, którzy napełnili stągwie wodą aż po brzegi: zrobili wszystko, co było w ich mocy.

Następujące słowa mogą nam przynieść pokój w niejednych trudnościach finansowych. Znajduję się w tak trudnej sytuacji ekonomicznej, jak nigdy. Nie tracę pokoju. Mam absolutną pewność, że Bóg, Ojciec mój, rozwiąże wreszcie całą tę sprawę. Panie, pragnę oddać opiekę nad wszystkimi moimi sprawami w Twoje szczodrobliwe ręce. Nasza Matka – Twoja Matka! – zapewne w tej chwili doniesie Ci, jak w Kanie: Niczego nie mają!… Wierzę w Ciebie, ufam Tobie, kocham Ciebie, Jezu: nie chcę niczego dla siebie, wszystko dla nich.

Poprzedni wpis | 2010-12-01Niedziela 5 grudnia
Następny wpis | 2010-12-01Wtorek 7 grudnia

Zostaw komentarz