Środa 18 sierpnia

O KAŻDEJ GODZINIE

Każda godzina i okoliczność jest dobra dla apostolstwa. Przykład pierwszych-chrześcijan.


Pan wychodzi najmować robotników do swojej winnicy różnej porze i w różnych okolicznościach. Każda godzina, każda chwila jest dobra do apostołowania i do prowadzenia robotników do winnicy Pańskiej, aby byli pożyteczni i przynieśli oczekiwane owoce. Bóg woła każdego zgodnie z jego sytuacją osobistą, zgodnie z jego szczególnym sposobem bycia, z jego wadami, a także z możliwością nabycia nowych cnót. Ale istnieje niezliczona liczba tych, którzy umierają nie wiedząc nawet, że Chrystus żyje i przynosi zbawienie wszystkim, ponieważ nikt im nie przekazał tego wołania Pana. Czy i my pozostaniemy bezrobotni, nie mówiąc o Bogu? Zapytasz mnie może: a po co miałbym się wysilać? Nie ja ci na to odpowiem, lecz św. Paweł: Miłość Chrystusa przynagla nas. Cała przestrzeń ludzkiej egzystencji jest za mała, by poszerzyć granice twojej miłości.

Ci, którzy z pomocą Bożą przyjęli wezwanie Chrystusa odpowiedzieli na nie dobrowolnie, sami z kolei, przynaglani miłością Chrystusa, głosili wszędzie na świecie Dobrą Nowinę. Skarb otrzymany od Apostołów został wiernie zachowany przez ich następców. Wszyscy wierzący w Chrystusa są powołani do przekazywania go z pokolenia na pokolenie.

Pierwsi chrześcijanie wiedzieli dobrze, że apostolstwo nie zna granic co do osób, miejsc czy sytuacji. Często zaczynali od swojej rodziny: „sług i służące i swoje dzieci, jeżeli je mają, przekonują, by stali się chrześcijanami ze względu na miłość, jaką do nich żywią, a kiedy się nimi stają nazywają ich braćmi bez różnicy. Niezliczone rodziny, od najmniejszego ze sług do dzieci i rodziców przyjmowały wiarę i żyły dla Chrystusa. Za nimi szli sąsiedzi, klienci, koledzy z urzędu, sklepu lub z wojska… Życie obozowe, kontakty międzyludzkie, a także niebawem widok męczenników, mogło sprzyjać szerzeniu się Ewangelii wśród żołnierzy. Męczenników zresztą dostarczała armia w Italii, Afryce, Egipcie i nad brzegami Dunaju. Ostatnie prześladowanie rozpoczęło się nawet od czystki w legionach.

Dla przybliżania dusz do Chrystusa wszystkie sytuacje były dobre, nawet te, które z ludzkiego punktu widzenia mogły się wydawać mniej odpowiednie, jak na przykład postawienie przed Osądem. Św. Paweł jako więzień, w Cezarei przemawia w obronie własnej przed prokuratorem Festusem i królem Agryppą. Odsłania im tajemnice wiary (głosząc zmartwychwstanie Chrystusa) w sposób porywający: Tracisz rozum, Pawle – zawołał głośno Festus, gdy on tak się bronił- wielka nauka doprowadza cię do utraty rozsądki. S w. Będą komentuje to wystąpienie Festusa: „Uważał za szaleństwo to, że ktoś zakuty w łańcuchy nie mówi o skierowanych przeciwko niemu oszczerstwach, ale mówi o przekonaniach, które oświecają go od wewnątrz.

Później Agryppą powie do Pawła: Niewiele brakuje, a przekonałbyś mnie i zrobił ze mnie chrześcijanina. A Paweł, odpowiedział: Dałby Bóg, aby prędzej lub później nie tylko ty, ale też wszyscy którzy mnie dzisiaj słuchają, stali się takimi, jakim ja jestem, z wyjątkiem tych więzów.

A my, czy umiemy prowadzić cierpliwie i serdecznie swoich krewnych, sąsiadów przyjaciół…do Pana? Miłość, jaką żywimy do Chrystusa, ukaże nam sens apostolski naszego życia. Nie zmarnujmy żadnej okazji: każda godzina jest dobra, by prowadzić robotników do winnicy Pana. Każdy wiek życia jest dobry, by przynosić owoce.

Poprzedni wpis | 2010-8-12Wtorek 17 sierpnia
Następny wpis | 2010-8-18Czwartek 19 sierpnia

Zostaw komentarz