Środa 28 grudnia

ŚWIĘTYCH MŁODZIANKÓW, MĘCZENNIKÓW

Ci, którzy cierpią z my ślą o współodkupieniu, będą przez Pana pocieszeni.


Niewinne dzieci zostały zabite za Chrystusa. Teraz towarzyszą Barankowi bez skazy i głoszą Jego chwałę.

Ci, którzy cierpią z Chrystusem, jeszcze w tym życiu otrzymają od Boga w nagrodę pocieszenie, a potem – nieskończoną radość życia wiecznego. «Dobrze, sługo dobry i wierny…, wejdź do radości twego Pana!» – powie nam Jezus na końcu naszego życia, jeżeli będziemy potrafili przeżywać radości i cierpienia w zjednoczeniu z Nim.

Błogosławionym Bóg otrze z oczu wszelką Izę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. Nadzieja nieba jest niewyczerpalnym źródłem cierpliwości i siły w czasie wielkiego cierpienia. Podobnie świadomość, że nasze cierpienia i boleści są niezwykle użyteczne dla naszych braci, powinna dopomóc nam ochoczo je znosić.

Ciężar naszych cierpień powinien wydawać się nam lekki w obliczu tego, co Bóg dla nas przygotował: sądzę bowiem – mówi Apostoł – że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku. Ponadto ci, którzy ofiarują Bogu swoje cierpienie., są współodkupicielami wraz z Chrystusem, a Bóg Ojciec zawsze wylewa na nich wielką pociechę, która daje pełnie pokoju wśród cierpień. Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy. Święty Paweł czuje się pocieszony przez miłosierdzie Boże i to mu pozwala podtrzymywać na duchu innych. Ojciec, nasz Bóg, jest zawsze przy swoich dzieciach, ludziach, zwłaszcza wtedy, gdy cierpią. – Braterstwo pomiędzy ludźmi skłania nas do wzajemnego pocieszania i niesienia pomocy. Przeto wzajemnie się pocieszajcie! – prosił święty Paweł. Tysiące bowiem rzeczy zmierza do podzielenia nas, ale cierpienie jednoczy.

Czasami jednak zdarza się tak bolesna sytuacja, wobec której czujemy się bezradni. Jeżeli jednak skupimy się przez chwilę na modlitwie i zastanowimy, co uczyniłby Pan w takich okolicznościach, otrzymamy obfite światło. Czasami wystarczy potowarzyszyć przez chwile osobie, która cierpi, życzliwie z nią porozmawiać, zachęcić, aby ofiarowała swoje cierpienie w konkretnych intencjach, pomóc jej w odmówieniu modlitwy, wysłuchać jej…

Dzisiaj, kiedy tyle osób zapomina o chrześcijańskim znaczeniu świąt Bożego Narodzenia, ofiarujmy światło i sól naszych drobnych umartwień, a na pewno przyniesiemy Panu radość i przyczynimy się do przybliżenia wielu dusz do Betlejem.

Jeżeli często będziemy się przyglądać Maryi pod krzyżem swego Syna, nauczymy się ofiarowywać swoje boleści i cierpienia i żywić wielkie współczucie dla tych, którzy cierpią.

Prośmy Ją dzisiaj, by nauczyła nas uświęcać cierpienie w zjednoczeniu ze swym Synem Jezusem. Prośmy też owych Świętych Młodzianków, aby pomogli nam pokochać umartwienie i dobrowolną ofiarę oraz współczuć tym, którzy cierpią.

 

Poprzedni wpis | 2011-12-27Wtorek 27 grudnia
Następny wpis | 2011-12-28Czwartek 29 grudnia

Zostaw komentarz