Sobota 1 lutego

Sobota 1 lutego

„On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”

W słowach uczniów można zauważyć pewien paradoks – z jednej strony wiedzą, że Jezus po prostu śpi, z drugiej – mają świadomość tego, że nad wszystkim panuje. Pytają przecież, czy nie obchodzi Go to, co się dzieje – to znaczy, że musi o tym wiedzieć. Jednak by z powrotem poczuć się bezpiecznie, potrzebowali usłyszeć głos Jezusa, dostrzec Jego działanie, dlatego w ich sercach pojawił się być może bunt, może rozpacz. Czy nie podobnie jest z nami…? Niby wiemy, że Jezus ciągle jest, a tak często z niezrozumieniem pytamy Go: „dlaczego milczysz!?”. Każda taka sytuacja jest dla nas szansą wzrostu duchowego, pogłębiania naszej ufności Bogu. Jest w tym coś pięknego, dziecięcego i nie należy się tego wyzbywać. Tak jak rodzice kazali nam czekać na niektóre rzeczy, gdy byliśmy mali, albo wystawić rękę do zastrzyku, bo to dla nas dobre, tak i Pan wie co robi, stawiając przed nami trudy. I choć nie raz robimy po swojemu, Bóg zawsze odpowie, gdy się do Niego zwrócimy, nie zostawi nas bez pomocy. Przykładem dla nas może być historia małego Tymka, który patrzył, jak jego dziadek pracuje przy budowie nowego domu dla nich. Dziadek mówi: „Tymciu, tylko nie wchodź na rusztowanie, dobrze?”. Tymek grzecznie odpowiedział: „Dobra dziadek, nie będę wchodził”. Ledwie się dziadek odwrócił, a już słyszy: „Dziadek! Ratunku!!!”, wydobywające się z gardła Tymka wiszącego głową w dół, który wchodząc na rusztowanie, zaczepił się o nie nogą. Nie wyzbywajmy się tego dziecięctwa – biegnijmy do Boga, kiedy czujemy taką potrzebę i wołajmy „Tato, pomóż!”, bo gdzie ma człowiek znaleźć ukojenie, jak nie w ramionach kochającego Ojca? Strzeż Panie naszych serc, otwieraj na Twoje drogowskazy, płynące z ojcowskiej miłości.

Poprzedni wpis | 2020-1-31Piątek 31 stycznia
Następny wpis | 2020-2-02Niedziela 2 lutego

Zostaw komentarz