Sobota 12 czerwca

NIEPOKALANEGO SERCA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

2. Serce macierzyńskie



Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu, Serce Maryi zachowywało jak skarb zwiastowanie Anioła o Bożym Macierzyństwie. Maryja strzegła na zawsze wszystkich wydarzeń, które miały miejsce w noc betlejemską: i tego, co powiedzieli pasterze przy żłóbku, i odwiedzin Mędrców z darami po kilku dniach lub miesiącach, i proroctwa starca Symeona, i niebezpieczeństwa podróży do Egiptu… Później wstrząsnęło Nią zagubienie się dwunastoletniego Syna w Jerozolimie i to, co po odnalezieniu powiedział Jej i Józefowi. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. Nigdy w ciągu wszystkich lat przeżytych na ziemi Maryja nie zapomniała wydarzeń związanych ze śmiercią swego Syna na Krzyżu i słów, które usłyszała od Jezusa: Niewiasto, oto syn twój]t. A w Janie widziała wszystkich ludzi. Od tej chwili umiłowała nas w swoim Sercu miłością matki, taką samą miłością, jaką kochała Jezusa. Uznała w nas swego Syna, zgodnie z tym, co On sam powiedział: Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Jednakże Matka Boża okazała swoje macierzyństwo wobec nas, zanim jeszcze dokonało się odkupienie na Kalwarii: Ona jest naszą matką od chwili, kiedy przez swoje fiat zaczęła współdziałać w zbawieniu wszystkich ludzi. W opowiadaniu o uczcie weselnej w Kanie św. Jan ukazuje nam prawdziwie macierzyńską cechę Serca Maryi: Jej wrażliwość na potrzeby innych. Serce matki jest zawsze sercem czujnym, bacznym: nic, co dotyczy jej dziecka, nie pozostaje niezauważone przez matkę. W Kanie macierzyńskie serce Maryi troszczy się o potrzeby Jej krewnych lub przyjaciół, starając się znaleźć wyjście z kłopotliwej sytuacji. Z natchnienia Bożego Ewangelista chciał nam ukazać, że nic, co ludzkie, nie jest Jej obce i nikt nie może być wyłączony spod Jej opieki. Przedmiotem Jej troski są nasze drobne upadki i biedy, a także wielkie przewinienia. Przejmują Ją nasze drobne roztargnienia, zmartwienia, ale również głęboka rozpacz nękająca duszę. Nie mają już wina – powiada swemu Synowi. Wszyscy są roztargnieni, nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. I chociaż nie nadeszła jeszcze godzina cudów, Ona umie ją przyspieszyć.

Maryja dobrze zna Serce swego Syna i wie, jak do Niego dotrzeć. Jej postawa teraz, w niebie, wcale się nie zmieniła. Dzięki Jej wstawiennictwu nasze prośby docierają do Pana „wcześniej, bardziej i lepiej”. Dlatego możemy skierować do Niej dawną modlitwę Kościoła: Dziewico Matko Boża, Ty, która przebywasz ciągle w Jego obecności, mów do Twego Syna dobre rzeczy o nas. Bardzo tego potrzebujemy!

Rozmyślanie o tym wstawiennictwie Matki Najświętszej nie jest jakimś nowym nabożeństwem. Ma ono na celu to, byśmy nauczyli się z Nią rozmawiać z większą ufnością, z prostotą małych dzieci, które zwracają się do swoich matek w każdej chwili: zwracają się do nich nie tylko wtedy, kiedy znajdują się w poważnej potrzebie, ale także w drobnych kłopotach, które je spotykają. Matki z radością pomagają dzieciom rozwiązywać nawet najmniejsze problemy. One – matki – nauczyły się tego od naszej Matki niebieskiej.

 

 

Poprzedni wpis | 2010-6-06Piątek 11 czerwca
Następny wpis | 2010-6-12Niedziela 13 czerwca

Zostaw komentarz