Sobota 13 listopada

MODLITWA BŁAGALNA I MIŁOSIERDZIE BOŻE

2. Zawsze zwracajmy się do miłosierdzia Bożego.


„Pokora nagli człowieka do ciągłej modlitwy. Człowiek widząc coraz lepiej, już z własnego smutnego doświadczenia, jaką jest niemocą i jakiej potrzebuje nadludzkiej pomocy, aby sprostać zadaniom życia uznaje potrzebę

moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego. A ma taką moc, ponieważ prosimy w imię Jezusa. On kieruje naszą modlitwą i występuje jako Pośrednik wobec Boga Ojca. Duch Święty rozbudza w naszej duszy modlitwę, kiedy nawet nie wiemy, o co powinniśmy się modlić. Ten, który ma nam użyczyć łaski, sam modli się o nią z nami. Czy możemy żądać większej gwarancji? Jedynie nasza niezdolność do przyjmowania darów ogranicza Bożą hojność. Jest to tak, jak byśmy szli do źródła po wodę z za małym lub dziurawym naczyniem.

Pan pełen jest litości i miłosierdzia wobec naszych braków i upadków. Pismo Święte często przedstawia Pana jako Boga miłosierdzia, używając w tym celu wzruszających określeń: ma miłosierne wnętrze, kocha serdeczną miłością, jak matka… Św. Tomasz, który często podkreśla, że wszechmoc Boża jaśnieje w sposób szczególny w miłosierdziu, poucza, że w Bogu jest ono obfite i nieskończone: „Powiedzieć o kimś, że jest miłosierny, to znaczy powiedzieć. że ma serce pełne miłosierdzia, czyli że nędzę drugiego człowieka przyjmuje jako wiosną. Otóż Bóg nie może smucić się z powodu czyjejś nędzy, ale bardziej odpowiada Bogu uzdrowienie naszej nędzy, rozumiejąc przez nędzę jakąś wadę.

W Chrystusie – naucza papież Jan Paweł II – staje się szczególnie widzialny Bóg w swoim miłosierdziu. „Sam je wciela i uosabia. Poniekąd On sam jest miłosierdziem. On zna nas dobrze i współczuje nam w naszej chorobie. W trudnej sytuacji finansowej, którą może przeżywamy…, w cierpieniach, które niesie ze sobą życie. „My – każdy z nas – jesteśmy zawsze bardzo interesowni; lecz Bóg chce, abyśmy postawili przed Nim podczas Mszy św. wszystkie nasze potrzeby. Kto nie ma o co prosić? Panie. ta choroba… Panie, to zmartwienie… Panie, to upokorzenie, którego nie umiem znieść dla Twej miłości… Chcemy dobra, radości, szczęścia bliskich nam osób; smuci nasze serce los tych, którzy cierpią głód chleba i sprawiedliwości; tych, którzy odczuwają gorycz samotności; tych, którzy w ostatnich dniach swego życia nie spotykają się z serdecznym spojrzeniem ani z gestem pomocy;

Lecz prawdziwie wielką nędzą, z powodu której cierpimy, wielką potrzebą, której pragniemy zaradzić, jest grzech, oddalenie się od Boga, niebezpieczeństwo zatraty dusz dla wieczności. Stan duszy tych, z którymi najczęściej się spotykamy, powinien stanowić naszą pierwszą troskę, być przedmiotem usilnej modlitwy wznoszonej codziennie do Pana.

Poprzedni wpis | 2010-11-07Piątek 12 listopada
Następny wpis | 2010-11-14Niedziela 14 listopada

Zostaw komentarz