Wtorek 8 listopada

SŁUDZY NIEUŻYTECZNI

Współpracownicy Boga.


Żeby ukazać nam naszą sytuację jako narzędzie w pracy apostolskiej, św. Paweł posługuje się obrazem prac rolniczych: Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dal wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg… My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga. Jak wspaniale jest czuć się współpracownikami Boga w tym wielkim dziele odkupienia! Pan w jakiś sposób nas potrzebuje, chociaż powinniśmy także pamiętać, że tylko Bóg poprzez łaskę może sprawić, aby nasionko wiary zakorzeniło się i wydało w duszach owoc. Narzędzie może „iść, rzucając nasiona pośród łez, może użyźniać pole nie unikając trudu: ale od Boga, od Jego wszechmocnej pomocy zależy to, czy nasionko zakiełkuje i da pożądane owoce. Należy podkreślić, że ludzie są jedynie narzędziami, którymi posługuje się Bóg dla zbawienia dusz, i należy zadbać o to, aby te narzędzia znajdowały się w dobrym stanie, aby Bóg mógł się nimi posługiwać. Człowiek staje się zdolny do wielkich dzieł, kiedy jest pokorny, bo wówczas za pomocą modlitwy troszczy się również o swoje zjednoczenie z Chrystusem.

Żeby pędzel był pożytecznym narzędziem w ręku malarza, musi dobrze nabierać farby, żeby można było otrzymać grube lub cienkie pociągnięcia linii i nadać barwy mocne lub delikatniejsze. Musi też on podporządkowywać swoje cechy artyście, który maluje obraz, stopniuje światła i cienie, tony żywe i słabsze, nadające głębię i harmonię płótnu nim powstanie spójna całość. Ponadto pędzel powinien mieć dobre zakończenie i dobrze tkwić w ręku mistrza: jeżeli nie ma tego zjednoczenia, jeżeli nie ma posłuszeństwa wobec bodźców otrzymywanych od artysty, to nie będzie żadnej sztuki. Taka jest rola każdego narzędzia. My, którzy chcemy być narzędziami w rękach Pana, ale którzy zdajemy sobie sprawę z naszej nieudolności, mówmy do Jezusa w żarliwej modlitwie: „Myślę o swojej nędzy, która zdaje się zwiększać, pomimo Twoich łask, niewątpliwie z powodu braku odpowiedzi z mojej strony. Przyznaję, że jestem całkowicie nieprzygotowany do przedsięwzięcia, którego ode mnie się domagasz. I kiedy czytam w gazetach, że tak wielu szacownych, utalentowanych i bogatych ludzi przemawia, pisze i działa na rzecz obrony Twojego Królestwa…, patrzę na siebie i widzę, że jestem nikim, takim ignorantem i nędzarzem, jednym słowem czymś tak małym… że mógłbym płonąć ze wstydu, gdybym nie wiedział, że Ty mnie kochasz właśnie takiego! Och Jezu! Z drugiej strony, wiesz dobrze jak chętnie złożyłem u Twoich stóp swoją ambicje… Wiara i Miłość: Kochać, Wierzyć, Cierpieć. Pod tym względem, owszem, chciałbym być bogatym i mądrym, lecz nie mądrzejszym i nie bogatszym ponad to, co Ty w swoim nieskończonym miłosierdziu mi wyznaczyłeś: gdyż musze poświęcić cały mój prestiż i honor, aby wiernie wypełnić Twoją najsłuszniejszą i najłaskawszą Wolę.

Nasza Matka, Najświętsza Maryja Panna, najwierniejsza współpracownica Ducha Świętego w dziele odkupienia, nauczy nas być skutecznymi narzędziami Pana, a Anioł Stróż oczyści nasze intencje i będzie nam przypominał, że jesteśmy sługami nieużytecznymi w rękach Pana

Poprzedni wpis | 2011-11-05Poniedziałek 7 listopada
Następny wpis | 2011-11-05Środa 9 listopada

Zostaw komentarz